Kim naprawdę był Święty Mikołaj?
Kiedy myślimy o Świętym Mikołaju, widzimy zwykle starszego mężczyznę z siwą brodą w czerwonym stroju. Tymczasem historia tej postaci zaczyna się zupełnie gdzie indziej. Pierwowzór Mikołaja nie pochodził z mroźnej północy, lecz z rozgrzanej słońcem Turcji, a jego życie przypadało na III wiek. To tam, w Patarze, dorastał chłopiec, który wolał dzielić się majątkiem, niż go gromadzić.

Chłopiec, który rozdawał wszystko, co miał
Mikołaj urodził się w zamożnej, bardzo religijnej rodzinie. Od dziecka uczono go wrażliwości i troski o innych. Gdy stracił rodziców, odziedziczył duży majątek. Nie zdecydował się jednak na wygodne życie. Postanowił pomagać i robił to skromnie, bez rozgłosu.
Najbardziej znana opowieść dotyczy trzech córek jego sąsiada. Bez posagu ich przyszłość wyglądała ponuro. Mikołaj podrzucał im w nocy mieszki złota, nie ujawniając swojej tożsamości. Jeden z mieszków miał wpaść do skarpety suszonej przy kominku. Tak narodziła się tradycja prezentów w skarpetach i pierwsza wersja znanego dziś „tajnego Mikołaja”.
Dobroczyńca, który został biskupem
Sława jego dobroci rosła. W końcu mieszkańcy Miry wybrali go na biskupa. Ta godność tylko wzmocniła jego wpływ. Nadal odwiedzał potrzebujących, pomagał ubogim i wstawiał się za tymi, których spotkała niesprawiedliwość. Znany był też z odwagi – modlił się za żeglarzy podczas sztormów i wspierał skazanych, broniąc ich, gdy groziły im krzywdzące wyroki.
Po jego śmierci pamięć o nim nie zanikła. Wręcz przeciwnie – rosła z każdym rokiem. Historie o jego czynach zaczęły podróżować po świecie, inspirując kolejne pokolenia.
Jak legenda o Mikołaju obiegła świat?
Największą sympatią otoczyli go mieszkańcy Holandii. To oni stworzyli postać Sinterklaasa, dobroczyńcy przypływającego statkiem z dalekich krajów. Gdy Holendrzy osiedlili się w Ameryce, zabrali tradycję ze sobą. Tak narodził się Santa Claus.
To właśnie w Stanach Zjednoczonych powstał znany dziś wizerunek Mikołaja: czerwony płaszcz, okrągły brzuch, roześmiana twarz i zaprzęg reniferów. Z biegiem czasu ta wersja podbiła cały świat.
Tym sposobem biskup z gorącej Turcji stał się symbolem zimy i świątecznej magii.
Dlaczego Święty Mikołaj rozdaje prezenty do dziś?
Powód jest prosty. Tradycja okazała się niezwykle silna. Przez wieki 6 grudnia służył wspominaniu świętego, a zwyczaj obdarowywania stopniowo rozszerzał się na cały grudzień. W końcu prezenty stały się częścią świątecznej atmosfery, którą dziś trudno sobie wyobrazić bez Mikołaja.
Jest też inny powód. Historia biskupa z Miry stała się symbolem radości płynącej z dzielenia się. Mikołaj pomagał bez oczekiwania wdzięczności. Wierzył, że dobro warto przekazywać dalej. Dorośli, którzy przygotowują dzisiejsze prezenty, czują często, że kontynuują coś znacznie większego niż zwyczaj – pielęgnują opowieść o dobroci, która trwa od ponad 1700 lat.
Mikołaj i jego współczesne wcielenia
Z czasem Mikołaj zyskał wiele twarzy. W jednych kulturach jest eleganckim biskupem, w innych wesołym staruszkiem w czerwieni. Czasem przyjeżdża saniami, a czasem pojawia się po cichu, gdy nikt nie patrzy. Jednak w każdej wersji niesie tę samą ideę – dobroć i bezinteresowność.
Dlaczego kochamy tę historię?
Magia świąt nie zaczyna się od choinki, światełek czy prezentów. Zaczyna się od serca. Historia Mikołaja pokazuje, że prawdziwa świąteczna atmosfera wyrasta z życzliwości i troski o drugiego człowieka. Biskup z Miry nie miał latających reniferów ani czerwonych sań, ale miał wrażliwość, która prowadziła go tam, gdzie potrzebna była pomoc.
Dlatego jego legenda trwa. Co roku powtarzamy jego gest w formie podarunku, dobrego słowa lub drobnej niespodzianki. W ten sposób wszyscy stajemy się jego pomocnikami i dbamy o to, aby świąteczne dobro nigdy nie zgasło.
emiai